O mnie
 
Główny ekonomista Dexus Partners.
 


Najnowsze komentarze
 
2011-12-25 15:24
montaż klimatyzacji do wpisu:
Polityka sobie, a gospodarka i rynki finansowe sobie...
dopiero teraz widać jak działa te sprzężenie
 
2011-11-18 23:34
ubezpieczenia należności do wpisu:
Brak reform niekoniecznie zły
Zobaczymy co wyjdzie z zapowiadanych dzisiaj przez Premiera refom, między innymi ubezpieczeń[...]
 
2011-10-14 20:12
emissions trading do wpisu:
Po wyborach jakby spokojniej
In order to achieve the relative calmness the industry must go well and the finance sector[...]
 




 
Rok 2007
 

 
Rok 2006
 


 Oceń wpis
   

Kolejna afera polityczna nie zdołała, co zresztą nikogo nie zaskoczyło, zdestabilizować rynków finansów. Oczywiście jakąś reakcje zobaczyliśmy, szczególnie na rynku złotego, ale trudno nazwać dwugroszowy spadek wartości polskiej waluty, jakimś dramatem. Mamy zatem kolejny dowód na to, ze polityka sobie, a gospodarka i rynki finansowe sobie. Fakt, że jesteśmy w Unii Europejskiej odgrywa olbrzymie znaczenie w takich sytuacjach.

Jest tez inna kwestia. Z punktu widzenia podejścia do kwestii gospodarczych trudno wyobrazić sobie, aby w obecnych realiach zawiązała się koalicja jeszcze mniej skłonna do reform. Jeśli będą nowe wybory to wygra je albo ponownie PiS, a zatem z punktu widzenia podejścia do gospodarki gorzej nie będzie, bo PiS rządzi już teraz, albo PO, czyli powinno być pod tym względem lepiej. Przynajmniej tak wynika z deklaracji polityków. Inne partie realnych szans na zwycięstwo nie mają. I wydaje się, że także dlatego inwestorzy, w szczególności ci zza granicy, ze spokojem patrzą na rozwój sytuacji politycznej. Po prostu w kwestiach reformy pro gospodarczej jakby nie było, nie będzie gorzej.

Jedyny problem to przesunięcie prac nad ustawą o finansach publicznych. Parlament zdążył już przyjąć część pomysłów na zwiększenie wydatków, albo uszczuplenie dochodów budżetowych. Niektóre są jak najbardziej na miejscu, jak obniżenie składki rentowej i obniżenie podatków. Ustawa o finansach publicznych jest jednym z istotnych, obok wzrostu gospodarczego, który w naturalny sposób zwiększa wpływy do budżetu, elementów finansujących te działania. Dobrze by było, żeby jak najszybciej weszła w życie.

Inflacja wzrosła do 2,6%. Czyżby szykowała nam się wkrótce kolejna podwyżka stóp? Nie jest to wcale takie pewne, a w każdym razie nie jest pewne, że do zmian dojdzie już w lipcu. Tak na prawdę największy miesięczny ruch cen związany jest oczywiście z paliwami. Widzimy to zresztą wszyscy na stacjach benzynowych. Poza tym nie obserwujemy wyraźnego sezonowego spadku cen żywności, w ujęciu rocznym ceny wzrosły o ponad 4%. W przypadku popytowych czynników wciąż jest jednak dość spokojnie. Czekamy zatem na kolejne informacje dotyczące wzrostu płac i wydajności pracy. One mogą być dla Rady Polityki Pieniężnej kluczowe.

 
Marek Zuber
Dexus Partners
2007-07-13 15:13
Ogólne pis, polityka, gospodarka, inflacja, po, politycy Komentarze (25)
 Oceń wpis
   

A więc RPP podniosła stopy procentowe. Trudno mówić o totalnym zaskoczeniu, ale faktem jest, że jeśli już rynek oczekiwał jakichś zmian, to raczej za miesiąc, po nowej porcji informacji. Ale w sumie decyzje Rady przyjęto dość spokojnie, choć reakcja, szczególnie na giełdzie, wystąpiła. Stosunkowo niewielka jednak.

Sytuacje w gospodarce mamy bardzo ciekawą. Kupujemy coraz więcej, bo po pierwsze więcej zarabiamy, i to w niektórych branżach znacząco więcej, a po drugie, co zresztą z pierwszym związane, bardziej się zadłużamy. Wzrost płac jest poważnym problemem dla firm, aczkolwiek, biorąc pod uwagę rezerwy zarówno finansowe, jak i związane ze wzrostem średniej marży w poprzednich kwartałach, oraz szybki wzrost wydajności pracy, większość z nich póki co radzi sobie z problemem. Zresztą właśnie fakt, że wzrost płac był niższy, niż wzrost wydajności, był jednym powodów dla których ten pierwszy nie przekładał się na wzrost inflacji. Ostatnie miesiące były tu nieco gorsze i być może to właśnie pchnęło RPP do podwyżki już teraz. Tym bardziej, że nie wystąpiły, o czym mówili zresztą członkowie Rady, silne czynniki hamujące CPI, jak choćby znaczący wzrost wartości złotego.

Patrzę na rozwój sytuacji związanej z protestem lekarzy i pielęgniarek. Mamy wstęp do pełnego opisu koszyka świadczeń gwarantowanych, wstęp, bo wykaz procedur nie jest powiązany z wyceną, co oznacza, że krążące informacje o brakujących w systemie 9 mld złotych to tylko albo plotka, albo bardzo nieprecyzyjny szacunek. Sam koszyk nikogo nie uspokoi, ale to przynajmniej jakaś podstawa do dalszych rozmów. Cieszy powrót do gry ministra Religi (tak na marginesie zdrowia Panie Profesorze!). Daje on szanse na uspokojenie sytuacji, aczkolwiek z pewnością zakończenie protestów może nastąpić tylko wtedy, jeśli ministerstwo przedstawi w końcu jakiś plan działań. Konkretny plan. Po półtora roku go nie mamy. Moim zdaniem to raczej wina zaplecza politycznego rządu, niż samego ministra. Bo część koniecznych zmian może nie być popularna w niektórych środowiskach. Ale ktoś w końcu musi decyzje podjąć, i z tego punktu widzenia strajk środowiska może zrobić swoje.

Nie podoba mi się natomiast projekt podwyższenia składki zdrowotnej. Nie po to obniżono składkę rentowa, żeby teraz zabierać nam pieniądze podwyższając zdrowotną. Przecież z punktu widzenia obywatela to dokładnie to samo, po prostu dostanie mniej pieniędzy, a przecież przed chwila mu dodano. Jak się to ma do zmniejszania klina podatkowego? Co innego, gdyby była to osobista decyzja każdego z nas, tzn. gdyby wprowadzono np. ubezpieczenia dodatkowe. Wtedy mielibyśmy środki (z obniżenia składki rentowej) i wybór, czy chcemy, czy nie chcemy się dodatkowo ubezpieczyć. Ale właśnie na takie postawienie sprawy nie ma obecnie zgody politycznej. Skończy się zatem tak, że wszyscy będziemy płacić więcej?

 

Marek Zuber
Dexus Partners
2007-07-02 10:27
Ogólne rpp, podatki, służba zdrowia, składki rentowe, strajk pielęgniarek, strajk lekarzy Komentarze (13)
 Oceń wpis
   
Szanowni Państwo!
Przepraszam za dłuższą nieobecność na blogu, ale porwał mnie wir pracy. Rozpocząłem nowy rozdział swojego życia zawodowego, który nazywa się Dexus Partners, a początki, jak wiadomo, zawsze są związane z dodatkowym wysiłkiem. Także czasowym. Nie chcąc być posądzony o totalne wykorzystywanie tego miejsca na reklamowanie swojej działalności napisze tylko, że wszystkich zainteresowanych zapraszam na stronę www.dexuspartners.pl

Wiele działo się w ostatnich tygodniach. Z punktu widzenia napięć społecznych z pewnością na pierwszy plan wysuwa się protest lekarzy i pielęgniarek. Nie jestem zwolennikiem spełnienia w stu procentach żądań płacowych tych grup społecznych już teraz. Nie dlatego, że nie chciałbym zdecydowanie wyższych zarobków dla lekarzy czy pielęgniarek. Po prostu na razie nas na to nie stać, a poza tym uruchomiłoby to spiralę innych żądań. Problem w tym, że o podwyżkach płac mówi się najwięcej, najbardziej zostały one nagłośnione, tymczasem lekarze chcą czegoś więcej. Chcą zmian systemu zabezpieczenia zdrowotnego. Po półtora roku działalności ministerstwo zdrowia właściwie nic nie zaproponowało. Oczywiście jasne jest, że podstawą wszelkich faktycznych działań musi być koszyk świadczeń gwarantowanych, a jego tworzenie trwa długo, ale jakąś ogólną koncepcję całej reformy powinniśmy jednak poznać wcześniej. Gdyby środowiska związane ze służbą zdrowia wiedziały dokąd zmierzają, zobaczyły realny program działań, z pewnością ograniczyłyby obecne żądania płacowe.

W środę poznaliśmy dane o produkcji przemysłowej. Nie są one złe, ale widać wyraźnie, że dynamika nam się zmniejsza. Mamy wyraźny wzrost płac, o około 9% w ujęciu rocznym i pogorszenie dynamiki wydajności pracy. Zaczyna się zatem robić coraz bardziej niebezpiecznie, jeśli chodzi o napięcia inflacyjne. Czy wystarczająco niebezpiecznie, aby podnieść stopy procentowe? Z pewnością RPP będzie miała o czym myśleć i to już na najbliższym posiedzeniu. Jedno jest pewne: o ile jeszcze miesiąc temu oczekiwano podwyżki stóp najwcześniej w trzecim kwartale, o tyle teraz mówi się o lipcu, a nawet o czerwcu. Reakcja rynku jest jednoznaczna.

Ewentualne zaostrzenie polityki monetarnej nie powinno jednak skutkować jakimiś poważnymi negatywnymi reperkusjami na giełdzie. Owszem stopy wzrosną, ale zostanie to potraktowane jako ruch w kierunku niedopuszczenia do przegrzania gospodarki. Czyli szansę na dłużej trwający szybki lub w miarę szybki wzrost gospodarczy. Dokładnie w taki sposób reagują inwestorzy w Chinach na wszelkie decyzje mające na celu opanowanie niesamowitej dynamiki inwestycji. Ruchy ograniczające wzrost nie wywołują tąpnieć na rynku kapitałowym.

Marek Zuber

2007-06-22 10:02
Ogólne polityka, giełda, stopy procentowe, polityka monetarna, rynek kapitałowy, ministerstwo zdrowia Komentarze (12)
 Oceń wpis
   
Po sejmie krążył taki dowcip: „Co rząd zrobił dla gospodarki? Na szczęście nic…” . Najlepsze jest jednak to, że dużo w tym prawdy. Jeżdżę teraz sporo po Polsce i spotykam się głównie z przedsiębiorcami. I wiele już razy słyszałem, że ostatnie dwa lata to wreszcie okres spokoju. Rząd Belki nie zrobił poważnych reform, bo nawet gdyby chciał, to nie miał wystarczającego zaplecza. Ale z drugiej strony nie narozrabiał. To samo rząd Marcinkiewicza. Poprzedni premier dużo obiecywał, co nawet stworzyło atmosferę pewnego optymizmu, z realizacją było gorzej. Ale złych rzeczy także na szczęście nie zrobiono. Obecny rząd kontynuuje tę drogę z tym, że o temacie „gospodarka” jest na razie nawet PR - owsko totalnie cicho. Są nawet pewne jaskółki na plus, choć z pewnością raczej kosmetyczne. W sumie zatem owszem nie poprawia się, ale się także nie pogarsza. I wreszcie przedsiębiorca może bardziej skupić się na podstawowej działalności, a nie na wertowaniu tego, co aktualnie „zrobili, żeby utrudnić i jak to ominąć”, cytując mojego znajomego właściciela firmy z Krakowa.

Nie mam zamiaru jednak cieszyć się z tego i zadowalać się tym, że jak się nic nie robi, to nie robi się także nic złego. Oczywiście powinno się przeprowadzić poważne zmiany i to jest poza dyskusją. Można zresztą pokusić się o przemyślenia co by było, gdybyśmy teraz mieli finanse publiczne po reformie. Pewnie siedem, czy osiem procent wzrostu nie było by mrzonką. A tak cieszymy się oczywiście, bo prawie sześć procent to lepiej niż było i nieźle na warunki europejskie. Ale na światowe to już tylko nieznacznie powyżej średniej. No i z pewnością zbliżamy się do granicy. Czwarty kwartał może być jeszcze nieco lepszy, może sześć procent osiągniemy, ale bez reform o więcej będzie trudno. Ale czy politycy mają tego świadomość? Nie jestem tu optymistą. Ale trzeba próbować….
Giełda w górę i na razie moim zdaniem jeszcze tak będzie. Podobnie ze złotym. W moim przekonaniu najwyższych poziomów w tym roku jeszcze nie widzieliśmy.
2006-12-06 11:14
Ogólne ekonomia, polityka, gospodarka, firma Komentarze (18)
 Oceń wpis
   
No i mamy kolejne dane o inflacji. Wskaźnik CPI spadł z 1,6% do 1,2%. To z pewnością woda na młyn dla „gołębi”. Prawdopodobieństwo tego, że stopy wzrosną jeszcze w tym roku spadło chyba do zera. Pomimo tego, że prezes Balcerowicz znowu bardzo otwarcie namawiał do zacieśniania polityki monetarnej.
Spadek inflacji głównie wynika z sytuacji na rynku paliw. Mamy niższe ceny ropy na świecie, w dodatku dolar znacznie osłabił się do polskiej waluty. Znowu płacimy za niego mniej, niż 3 złote. W efekcie tanieją paliwa. Tak swoja drogą zupełnie nie rozumiem dlaczego w Warszawie muszę płacić za benzynę ponad 30 groszy więcej, niż w Krakowie. A tak jest, sprawdziłem na własnej skórze. Wracając jednak do inflacji: ceny paliw nie będą spadać w nieskończoność tym bardziej, że od nowego roku czeka nas podwyżka akcyzy. No i w końcu muszą ujawnić się efekty związane z poprawą sytuacji gospodarczej. Pensje rosną, a zatem i więcej wydajemy nas konsumpcję, a to zwiększa presję na wzrost cen. Tak czy inaczej wszystko wskazuje na to, że najpóźniej w pierwszym kwartale 2007 roku RPP w końcu stopy procentowe podniesie.
W polityce po wyborach jakby spokojniej. Oczywiście czeka nas jeszcze parę bitew, miedzy innymi o Warszawę, czy o Kraków. Ale generalnie emocje powinny opadać. Może wreszcie politycy zajmą się konkretami np. ustawą o swobodzie działalności gospodarczej. Czekamy na nią od wielu miesięcy. Faktem jest, że jak nic nie robią, to przynajmniej nie szkodzą, ale są takie miejsca, gdzie jakieś ruchy, i to dość szybko, trzeba by było wykonać.
Po ostatnich dość wyraźnych wzrostach na giełdzie mamy korektę. Nie wydaje mi się jednak, aby miała być ona głęboka. Myślę, że pod koniec roku indeksy będą na wyraźnie wyższych poziomach, niż obecnie. Wydaje mi się, że także złoty będzie jeszcze mocniejszy.
2006-11-16 11:38
Ogólne ekonomia, polityka, gospodarka, giełda Komentarze (10)
 Oceń wpis
   

Zarówno Fed jak i RPP nie zmieniły w październiku stóp procentowych. Wydaje się jednak, że gospodarki USA i Polski są w zupełnie innym miejscu. Fed wciąż zwraca co prawda uwagę na możliwość wzrostu inflacji, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że cykl podwyżek stóp (siedemnastu z rządu) mamy już za sobą.

W przyszłym roku, być może już nawet w drugim kwartale, może dojść do poluzowanie polityki monetarnej. W Polsce z kolei wszystko wskazuje na to, że podwyżki są tylko kwestią czasu. Co prawda wzrost gospodarczy opiera się na eksporcie i inwestycjach, które są stosunkowo najmniej inflacjogenne, ale zmiany na rynku pracy prowadzące między innymi do wzrostu plac wcześniej czy później doprowadzą do wzrostu inflacji. Trzeba zatem reagować. Pytanie tylko kiedy.

I tu dochodzimy do sedna. Dawno już wypowiedzi poszczególnych członków RPP nie pokazywały w tak jednoznaczny sposób podziału w łonie Rady. Środowa wypowiedź prezesa Balcerowicza była dość emocjonalna. Jednoznacznie wskazywał on na to, że nie zgadza się z większością RPP, która stóp na razie podwyższać nie chce. Czy najbliższe miesiące przyniosą nam eskalacje napięcia?

2006-11-06 14:10
Ogólne fed, rpp, rada, inflacja Komentarze (16)